Myślę, że jak większość z Was, zawsze chciałabym mieć
pięknie ułożone włosy, najlepiej nie tracąc na to czasu ;)
W marcu tego roku zmieniłam fryzjerkę (do tej pory moje włosy podobały mi się
jedynie wyprostowane i to właśnie robiłam po każdym ich umyciu tj. co 3dni),
Pani Emilia namówiła mnie do poszukania innego, odpowiadającego mi sposobu
układania włosów, nie koniecznie krócej, ale korzystniejszego dla struktury
mojego włosa.
Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z okrągłą szczotką i
suszarką!
Początek był trudny.. prostowanie zajmowało mi zawsze z
20min, przy czym kręcenie włosów na szczotkę ok. 1 godziny! Ale się nie
poddawałam! Efekty mnie zachwyciły! Kocham uniesione u nasady włosy i lekko
powywijane końce. Oczywiście to jak są podkręcone zależy od wielkości szczotki,
tego czy zaczynamy układanie na mocniej wilgotnych włosach, czy praktycznie na
suchych i długości trzymania zakręconych włosów na szczotce.
Teraz zajmuje mi to ok. 30-40min. Jedynie idąc na wesele, w
łazience spędziłam pełną godzinę próbując dojść do perfekcji z moją fryzurą (i
jak się okazało to było 50% czasu, który potrzebowałam na całkowite wybranie
się na wesele).
Tak polubiłam takie układanie włosów, że wielokrotnie już
układałam włosy dla mojej Siostry. Na jednym ze zdjęć ma mocniej skręcone końce
(wzięłam mniejszą szczotkę ;)), na drugim natomiast mocno uniesione u nasady i
jedynie lekko powykręcane końcówki, tutaj najlepiej się sprawdza gruba okrągła
szczotka!
Żeby utrwalić fryzurę, warto zastosować piankę do układania
włosów (polecam takie do unoszenia, ich u nasady), zależnie od pogody można je
później lekko przylakierować, ale nie przesadzajmy bo obciążone, mogą opaść!
Na pewno zastanawiacie się jak wyglądają na drugi dzień?
Równie dobrze albo i nie raz jeszcze lepiej! Po prostu w domu związuje sobie
tak zwanego przeze mnie „bombla” i wygodnie wykonuje wszystkie swoje obowiązki.
Dzięki takiemu „bomblowi” włosy nadal zostają uniesione (bo jest związany na
czubku głowy), a końcówki podkręcone (dzięki luźnemu zawinięciu wokół gumki).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz