środa, 13 sierpnia 2014

UKŁADANIE WŁOSÓW

Myślę, że jak większość z Was, zawsze chciałabym mieć pięknie ułożone włosy, najlepiej nie tracąc na to czasu ;)
W marcu tego roku zmieniłam fryzjerkę  (do tej pory moje włosy podobały mi się jedynie wyprostowane i to właśnie robiłam po każdym ich umyciu tj. co 3dni), Pani Emilia namówiła mnie do poszukania innego, odpowiadającego mi sposobu układania włosów, nie koniecznie krócej, ale korzystniejszego dla struktury mojego włosa.
Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z okrągłą szczotką i suszarką!
Początek był trudny.. prostowanie zajmowało mi zawsze z 20min, przy czym kręcenie włosów na szczotkę ok. 1 godziny! Ale się nie poddawałam! Efekty mnie zachwyciły! Kocham uniesione u nasady włosy i lekko powywijane końce. Oczywiście to jak są podkręcone zależy od wielkości szczotki, tego czy zaczynamy układanie na mocniej wilgotnych włosach, czy praktycznie na suchych i długości trzymania zakręconych włosów na szczotce.
Teraz zajmuje mi to ok. 30-40min. Jedynie idąc na wesele, w łazience spędziłam pełną godzinę próbując dojść do perfekcji z moją fryzurą (i jak się okazało to było 50% czasu, który potrzebowałam na całkowite wybranie się na wesele).

Tak polubiłam takie układanie włosów, że wielokrotnie już układałam włosy dla mojej Siostry. Na jednym ze zdjęć ma mocniej skręcone końce (wzięłam mniejszą szczotkę ;)), na drugim natomiast mocno uniesione u nasady i jedynie lekko powykręcane końcówki, tutaj najlepiej się sprawdza gruba okrągła szczotka!



A na tym zdjęciu jestem ja i moje krótkie (zdjęcie z marca), świeżo obcięte włosy, również podkręcone na mniejszej okrągłej szczotce. Przy krótszych włosach bardziej sprawdza się nieco mniejsza szczotka, jeżeli chcemy ładnie wykręcić końcówki ;)

Żeby utrwalić fryzurę, warto zastosować piankę do układania włosów (polecam takie do unoszenia, ich u nasady), zależnie od pogody można je później lekko przylakierować, ale nie przesadzajmy bo obciążone, mogą opaść!

Na pewno zastanawiacie się jak wyglądają na drugi dzień? Równie dobrze albo i nie raz jeszcze lepiej! Po prostu w domu związuje sobie tak zwanego przeze mnie „bombla” i wygodnie wykonuje wszystkie swoje obowiązki. Dzięki takiemu „bomblowi” włosy nadal zostają uniesione (bo jest związany na czubku głowy), a końcówki podkręcone (dzięki luźnemu zawinięciu wokół gumki).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz